Mam dosyć. Dosyć. Nie dobrze mi, chce umrzeć. Przez niego wracają do mnie sceny z dzieciństwa. A jedyne pytanie jakie mi się nasuwa to: Dlaczego Bóg mnie aż tak nienawidzi? Dlaczego każde mi przez te wszystkie rzeczy przechodzić? Siedziałem sobie dzisiaj spokojnie na kanapie, a kiedy on wrócił, oczywiście pijany, rzucił się na mnie jak dzikie zwierze. Było by jak w dzieciństwie, tylko brakowało matki kręcącej wszystko kamerą. Nienawidziłem jej za to że pozwala ojcu ze mną spółkować. Potem Miguel zaniósł mnie do łóżka i o dziwo przytulił mnie i szepnął do ucha: "przestań już płakać". Po czym dał mi całusa w policzek i zasnął. Byłem bardzo zdziwiony i nie wiedziałem o co chodzi.
~Ren
"I want to feel your breath on my skin. Your warm on my shoulder, and your lips on me."
poniedziałek, 28 stycznia 2013
19. Roxar
Anastasiej robi się coraz bardziej uciążliwy. Mam go powoli dosyć. On nie może zrozumieć, że mnie mało rzeczy kręci i już. Jestem nietypowym artystą którego półnagie fanki bądź fani nie podniecają. Ani alkohol mnie zbyt nie nastawia na taki mood. Ja potrzebuję po prostu tego czegoś, a najlepiej tego kogoś. Tak jak w moim śnie.
~Roxar
~Roxar
18. Miguel
Ten dzieciak jest naprawdę dziwny. Przymila się do mnie pomimo tego, że rżnę go jak tylko mogę.
Może coś jeszcze z niego będzie. Jak dobrze się do warunków dostosuje, to może dam mu więcej wolności. Najśmieszniej to jest chyba w szkole, bo tu coś, tam coś puszczam mu oczka a te laseczki, które czekają aż na nie spojrzę, chodzą do niego i mu wytykają, że co on tu ze mną. Serio, czasami mam ubaw po pachy. Ale tak bez owijania w bawełnę, zaczyna mi się podobać traktowanie go jak niewolnika. Może mu kupię obroże z imieniem.
~Miguel
Może coś jeszcze z niego będzie. Jak dobrze się do warunków dostosuje, to może dam mu więcej wolności. Najśmieszniej to jest chyba w szkole, bo tu coś, tam coś puszczam mu oczka a te laseczki, które czekają aż na nie spojrzę, chodzą do niego i mu wytykają, że co on tu ze mną. Serio, czasami mam ubaw po pachy. Ale tak bez owijania w bawełnę, zaczyna mi się podobać traktowanie go jak niewolnika. Może mu kupię obroże z imieniem.
~Miguel
wtorek, 22 stycznia 2013
17.Ren
Wszystko nagle stało się normalne. Chociaż on dalej się nade mną znęcał w nocy. za to od rana do wieczora każdy z nas zajmował się własnymi sprawami. Po jakimś czasie się do tego przyzwyczaiłem. Najgorsze było jednak dalej to, że w szkole on też dawał mi dziwne znaki. Dziewczyny, które się w nim podkochiwały podchodziły do mnie czasem i klęły na mnie. Że jestem dziwką i suka i bóg wie co. Bardzo wtedy chciałem zmienić szkołę, ale nie mogłem. On mógłby to uznać za nieposłuszeństwo. Za to nić uczucia jaką kiedyś do niego żywiłem powoli słabła, z każdym dniem. Pewnej nocy, zdarzyło się że był zbyt zmęczony żeby wrócić spać na kanapę, więc został ze mną w łóżku. Odruchowo się w niego wtuliłem, a on objął mnie ramieniem. Poczułem się wtedy bardzo dziwnie, zwłaszcza po tym co przed chwilą znów mi zrobił.
~Ren
~Ren
poniedziałek, 21 stycznia 2013
16. Anastasieji
Niespodziewanie zadzwonił do mnie Rox i chciał się spotkać ze mną i Spikiem. Powiedziałem, że mam czas wieczorem. Zobaczyliśmy się zatem o 21 w naszym pubie "StarDust". Oczywiście się trochę spóźniłem. Spike i Roxar już o czymś dyskutowali, kiedy wszedłem.
A: Coś mnie ominęło? - zapytałem rozbierając się.
S: Rox się zakochał - rzucił.
A: O! Rox, mów kto to! - zainteresowałem się.
R: to nie prawda, to mi się tylko przyśniło.Ale jeśli można się zakochać w śnie, to się zakochałem.
A: Poeta... - uśmiechnąłem się i usiadłem z nimi.
R: A tu masz rację, muszę wiersz o tym jakiś walnąć.
S: Eh.... te Twoje wiersze - rzucił.
R: Co do nich masz? - zirytował się.
A: Właśnie? - też się dołączyłem.
S: Wszystkie te wiersze są nieszczęśliwe i smutne, jakbyś urodził się nie w tej epoce co trzeba. - wyjaśnił.
R: Nie przesadzaj, mam i wesołe wiersze. - zaczął się bronić.
A: A ja się nie wypowiadam, bo się na poezji nie znam.
S: Tak, ty zawsze się wycofujesz z wszystkich dyskusji.
A: Bo nie wiem co wam odpowiadać - powiedziałem wprost.
R: No tak, bo tobie tylko sex i alkohol w głowie.
A: A jak - przytaknąłem, uśmiechnąłem się i wziąłem łyk piwa.
Zapaliliśmy wszyscy po papierosie i oni wrócili do dyskusji, a ja się i przysłuchiwałem. Po jakiejś godzince zacząłem przysypiać, oni oczywiście to zauważyli.
S: A ty co myślisz Anastasieji?
A: Co? Jak? - przetarłem oczy - ale o czym?
R: Eh.. nie pytaj go, on nawet nie słucha. - machnął ręką.
A: Ej no słucham! Tylko trochę zmęczony jestem.
E: Ta jasne. W takim razie co myślisz?
A: Przed chwilą akurat moment nie słuchałem i nie wiem o czym mówicie. - zmrużyłem oczy i westchnąłem , bo Rox miał niestety rację.
S: Rox ma rację - spojrzał na zegarek - nie słuchałeś i - zrobił pauzę upewniając się co do godziny - ja się zbieram panowie, bo żona mnie zbije, ze tak późno wracam.
A: To pa i Rox nie ma racji.
Spike ubrał się.
S: Ma - powiedział wychodząc.
Skrzywiłem się i przewróciłem oczami. Po czym z powrotem spojrzałem na Roxara.
A: Rox - zrobiłem ładne oczka - masz dzisiaj... - nie dał mi dokończyć.
R: Nie. Jutro muszę wstać wcześnie rano i nie możesz.
A: Ehhh... na dobra.
Rozeszliśmy się i wróciłem do domu.
~Ąnastasieji.
A: Coś mnie ominęło? - zapytałem rozbierając się.
S: Rox się zakochał - rzucił.
A: O! Rox, mów kto to! - zainteresowałem się.
R: to nie prawda, to mi się tylko przyśniło.Ale jeśli można się zakochać w śnie, to się zakochałem.
A: Poeta... - uśmiechnąłem się i usiadłem z nimi.
R: A tu masz rację, muszę wiersz o tym jakiś walnąć.
S: Eh.... te Twoje wiersze - rzucił.
R: Co do nich masz? - zirytował się.
A: Właśnie? - też się dołączyłem.
S: Wszystkie te wiersze są nieszczęśliwe i smutne, jakbyś urodził się nie w tej epoce co trzeba. - wyjaśnił.
R: Nie przesadzaj, mam i wesołe wiersze. - zaczął się bronić.
A: A ja się nie wypowiadam, bo się na poezji nie znam.
S: Tak, ty zawsze się wycofujesz z wszystkich dyskusji.
A: Bo nie wiem co wam odpowiadać - powiedziałem wprost.
R: No tak, bo tobie tylko sex i alkohol w głowie.
A: A jak - przytaknąłem, uśmiechnąłem się i wziąłem łyk piwa.
Zapaliliśmy wszyscy po papierosie i oni wrócili do dyskusji, a ja się i przysłuchiwałem. Po jakiejś godzince zacząłem przysypiać, oni oczywiście to zauważyli.
S: A ty co myślisz Anastasieji?
A: Co? Jak? - przetarłem oczy - ale o czym?
R: Eh.. nie pytaj go, on nawet nie słucha. - machnął ręką.
A: Ej no słucham! Tylko trochę zmęczony jestem.
E: Ta jasne. W takim razie co myślisz?
A: Przed chwilą akurat moment nie słuchałem i nie wiem o czym mówicie. - zmrużyłem oczy i westchnąłem , bo Rox miał niestety rację.
S: Rox ma rację - spojrzał na zegarek - nie słuchałeś i - zrobił pauzę upewniając się co do godziny - ja się zbieram panowie, bo żona mnie zbije, ze tak późno wracam.
A: To pa i Rox nie ma racji.
Spike ubrał się.
S: Ma - powiedział wychodząc.
Skrzywiłem się i przewróciłem oczami. Po czym z powrotem spojrzałem na Roxara.
A: Rox - zrobiłem ładne oczka - masz dzisiaj... - nie dał mi dokończyć.
R: Nie. Jutro muszę wstać wcześnie rano i nie możesz.
A: Ehhh... na dobra.
Rozeszliśmy się i wróciłem do domu.
~Ąnastasieji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



.jpg)
